foto1
Współpraca
foto1
Kooperacja
foto1
Gospodarka nakierowana na dobro człowieka
foto1
Dobro Wspólne nadrzędnym celem gospodarki
foto1
Człowiek jest najważniejszy
Witamy w Stowarzyszeniu Gospodarki Dobra Wspólnego

Strefy Aktywnosci

Kalendarz wydarzeń

Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29

Nadchodzące wydarzenia

Brak nadchodzących wydarzeń!

Kunena: Najnowsze posty

  • Brak postów do publikacji.

images laboratorium 1Przed nami przeogromne wyzwania. Jesteśmy przed ogromną światową korektą systemu, w której wykorzystuje się stworzonego wirusa jako przykrywki do działań skierowanych przeciwko społeczności całej ziemi. To jest realizacja przygotowanych od dawna projektów. Podrzucony w Chinach wirus, później w Iranie - to nie przypadek. Oba te kraje mają wspólnych wrogów.

Sam wirus skutecznością w wersji podstawowej nie dorównuje niemal grypie ma jednak parę modyfikacji które robią go bardzo groźnym patogenem. .

W swoim kodzie DNA ma dołączone inne fragmenty wirusów, w tym też i HIV, pewnie aby nie zadziałał system auto immunologiczny. Ma też fragmenty innych, które dają mu opóźnioną inkubację, przez co może dłużej zarażać nie wykryty i nie zauważony. Kolejna cecha, to jego nieliniowa skuteczność w funkcji wieku ofiary

. Po prostu przypadkowa perfekcja, która działać ma tak wyjątkowo korzystnie dla systemów opieki społecznej, załatwia problem nadmiernej populacji tak często przedstawiany przez oficjeli z ONZ, czy też samego Billla Gatesa, notabene pośredni jak słyszałem właściciela patentu na tego wirusa,

Ale spiskowe teorie o ogromnej kasie czekającej na twórcę szczepionki, to po prostu drobne na waciki. Bo cóż się dzieje:

Wirus pojawia się w Chinach, które z opóźnieniem , ale jednak, reagują z ogromnym zaangażowaniem. Powstaje pytanie, czy w kodzie wirusa nie ma fragmentów dedykowanych, rasowych? Sądzę że to uzasadniało by aż takie środki jakie podjęto w Wuhan. Przy niezależnych badaniach, odrzucono preferowaną oficjalnie opcję że wirus zaczął działać na targowisku i że pochodzi od zwierząt.

W całej historii awansu tego medialnego zagrożenia wyróżniamy różne etapy, świadczące o dużej koordynacji i planowanych działaniach. Widoczne są też korekty i reakcje na wydarzenia i rozwój wypadków, a do tej marketingowej nagonki, dołączać zaczęli różni pożyteczni idioci, czyli osoby nieświadomie wspierające system w działaniach, powielając, kreując, kolportując informacje płasko, po różnych dostępnych grupach, wśród znajomych, tworząc obraz śmiertelnego zagrożenia i pandemii.

Ale czy tak jest? Elementarne statystyki opierające się na analizie przychodzących informacji wskazują że skuteczność tego wirusa nie jest duża, pojawiają się komplikacje , szczególnie u osób starszych, choć jest informacja że skutecznie wyleczono osobę o wieku przekraczającym 100 lat. Zaważyło tu niewątpliwie doświadczenie lekarzy podczas zmagań z różnymi przypadkami tej pandemii.

Okazało się że stosowanie leków używanych normalnie do leczenia zwykłej grypy, w tym dużych dawek witaminy C i D3, w bardzo dużym stopniu niweluje objawy i hamuje wirusa w rozwoju. W Tajlandii zastosowano też znane preparaty anty wirusowe i to rozwiązało problem obecności tego wirusa właśnie tu, w Tajlandii.

Od samego początku, ze względu na moje osobiste doświadczenia techniczne w działach związanych z pomiarami, metodologią, analizą wyników, pojawiły się liczne wątpliwości.

Ewidentnie określono bardzo wiele zachorowań szczególnie w tym początkowym okresie jako działań opartych na szacunkach. Samo badanie wykrywające obecność wirusa w normalnej procedurze trwałoby około 3 tygodni. A my wyniki mamy po około 6 godzinach w Chinach. Stało się to dlatego, że wykorzystano metodę stosowaną do wykrywania HIV. Ale nawet sam twórca tej metody, publicznie wyrażał negatywną opinię na temat skuteczności, czy też zakresu błędu tej metody twierdząc że to raczej wskaźnik, a nie metoda weryfikacji.

images ludzie w maskachA pierwsze problemy z tą medialną pandemią pojawiły się na etapie wykrywania i identyfikacji. Więc zaszufladkowano bardzo wiele wątpliwych przypadków zwykłej grypy lub zapalenia płuc, jako efektów działania tego wirusa. Twórca tej metody określił się że jest 30% prawdopodobieństwa, że wykryje prawidłowo zainfekowanie tym wirusem. Prosta wyliczanka spowoduje, że określony brak potwierdzenia może wynosić 70% , czyli przyjmijmy że o te 70% może się pomylić osoba badająca tą metodą pacjenta.

Więc na pewno statystyki umieralności zwiększyły się znacznie, ze względu na niekoniecznie prawdziwe wyniki badań, co w dużym stopniu potwierdzili lekarze Chińscy, gdy po wprowadzeniu badań na obecność wirusa, zredukowali jednocześnie ilość chorych w ich wypadku o kilkadziesiąt tysięcy. Zmarłych wcześniej nie weryfikowali, więc obciążają statystyki..

Właśnie zabawa liczbami mogłaby dać tu spore pole do popisu, ale wszystko zależy co sobie założy badający i jaką tezę chce udowodnić.

Przy tego typu problemach można udowodnić wszystko co się chce. Bo mimo że ilość chorych będzie rosła, co jest logiczne, w badanej grupie może następować spadek zachorowań względem np. wielkości grupy badanej, a jednocześnie w wartościach bezwzględnych będzie rosła. Dochodzi też analiza ilości wyleczeń na daną grupę, czy też w ujęciu dynamicznym, rosnącym w zależności do rozrostu obszaru pojawienia się zagrożenia wirusowego.

I na tym głównie żerują medialne manipulacje i kreowanie informacji o rzeczywistym zagrożeniu i oddziaływaniu.

Liczne wypowiedzi ekspertów od zagrożeń bakteriologiczno-wirusowych są w pełnej sprzeczności z przekazami medialnymi, a szczątkowa umiejętność liczenia na palcach wystarcza aby pojawiły się spore wątpliwości co do oceny zagrożenia i skutków tej medialnej pandemii.

W wielu przypadkach spotykamy wypowiedzi osób bezpośrednio zaangażowanych w procesy anty epidemiologiczne, że za późno rozpoczęli działania właściwe, bo nie wiedzieli z jakim typem zagrożenia mają do czynienia, i że gdyby nie panikowali efekt byłby wcześniej widoczny, a przypadki śmiertelne dotyczyły zazwyczaj pacjentów z wcześniejszymi problemami, osłabionych i przewlekle chorych, zazwyczaj w podeszłym wieku.

Pojawiły się coraz liczniejsze przypadki wyleczeń, w Chinach do domów zwolniono ponad 30 tys pacjentów ze zdiagnozowanym wyleczeniem, zlikwidowano już jeden z polowych szpitali. Ale w mediach zaczęły pojawiać się wyrwane z kontekstu opisy poszczególnych przypadków, sprawiających wrażenie że to nie koniec, że są nawroty, bo z grona tych dziesiątków tysięcy ktoś jednak zmarł a ktoś inny pojawił się z powrotem w szpitalu z objawami np. zapalenia opon mózgowych i tendencyjnie przedstawiony materiał sugeruje związek wirusa z przeniesieniem się działania na zupełnie inne płaszczyzny zagrożeń..

Uwypuklanie tych informacji, powoduje że zaczyna znikać obiektywizm i tworzy się wizja katastroficznego działania, czego nie ma odbicia w faktach. Naprawdę brakuje przeprowadzenia rzeczowych, obiektywnych badań, uwzględniających rzeczywiste zachowania się grupy badanej w historycznym odniesieniu do zachowań przed zdarzeniami w Wuhan i teraz, obecnie – po wykryciu tej „pandemii”. Sądzę że okazało by się że śmiertelność na określoną grupę osób , jaką zdefiniowano w Chinach a ponad 80 tysięcy osób, wcale nie jest wyższa za dużo od tej, jaką podaje się obecnie i przypisuje się jej związek z obecnym wirusem.

Zresztą weźmy pod uwagę fakt że samo posiadanie tego wirusa wcale nie musi oznaczać, że u pacjenta który zmarł i go posiadał występuje związek przyczynowo skutkowy. Na tak duże grupy osób, często chorych na różne choroby nabyte wcześniej występują normalnie zgony i nie są to odosobnione przypadki. Wyobraźmy sobie grupę 80 tysięcy osób chorych na jakiekolwiek choroby, to nieuniknione, że jakaś podgrupa umrze z różnych przyczyn, a w tej konkretnej sytuacji jeśli mieli zdiagnozowany wirus grypy, trafią do szufladki – przyczyną śmierci jest wirus z Wuhan.

 

Zauważalne jest dziwne działanie służb w wielu krajach związane z próbami opanowania zakresu występowania tego wirusa. Od obojętnych, po bardzo panikarskie.

Osobiście uważam że to świetny przykład testu, ćwiczeń na wypadek występowania naprawdę groźnego zagrożenia, Prawdziwej epidemii i jako taki oceniam cały ten bałagan jako pozytywny, chociaż działania specjalistycznych służb, sektora ochrony zdrowia, odpowiedzialnych ministerstw i grup decyzyjnych – oceniam jako jedną wielką katastrofę. Kompletna dezorganizacja, nie przygotowanie, brak kompetencji i organu koordynującego o dużych kompetencjach, nie reagowanie w trybie błyskawicznym na powstające zagrożenia, nie dostosowanie jednostek badawczych na całodobowe dyżury, możliwości błyskawicznego wykonania badań, procedur postępowania w przypadkach zagrożeń – izolowania grup zagrożonych, zadbania o bezpieczeństwo otoczenia, to żenujące braki kompetencji osób i instytucji odpowiedzialnych. Ale to jest dopiero przestrzeń do wyciągnięcia konsekwencji , gdy ten cały cyrk się skończy. Pytanie tylko kiedy? Bo zauważalne jest, że media ciągle podgrzewają tą pandemię strachu, podtrzymując zagrożenie i przerażenie społeczeństw. Działania związane ze stworzeniem ustawy nadającej uprawnienia stanu wojennego uważam za co najmniej ogromne nadużycie, ponieważ są tam zawarte tezy i rozwiązania wskazujące na planowaną tendencyjność działań służących potencjalnie rozwiązaniu problemów.

Tak obiektywnie i na logikę pojawia się więc zrozumiałe pytanie – o co w tym wszystkim chodzi? W jakim celu jest to tak nagłaśniane, rozdmuchane, czemu gdy tylko pojawiają się informacje o skutecznych działaniach lekarzy w Chinach, w Tajlandii, Korei, ba nawet uspakajające wiadomości z Włoch, mimo że nadal jest tam przyrost chorych zdiagnozowanych na obecność wirusa , to jednak pojawiły się optymistyczne informacje, ale nie w nurcie głównych przekazów medialnych. Czemu więc napędza ktoś nadal psychozę strachu? Czemu w sposób skoordynowany , gdy tylko pojawią się pozytywne informacje, pojawiają się wyrwane z kontekstu opisy przypadków negatywnych, niekoniecznie powiązanych tematycznie?

Czy nie sprawia to wrażenia kontroli przepływu informacji i masowego stosowania technik kontroli zachowań? Czy nie stosuje się tu inżynierii społecznej? Jeśli tak, czemu to ma służyć?

Jeśli zajrzymy teraz na aspekt gospodarczy tego zjawiska i reperkusje finansowo ekonomiczne, a głównie gospodarcze, widzimy ogromny związek i korelację. Na tyle głęboko powiązane są efekty rozwoju tej pandemii z postępującą zapaścią gospodarczo ekonomiczną. Powiązanie to jest zupełnie nie logiczne, i efektywność zapaści gospodarczej wyprzedza znacząco nawet rozwój samego zagrożenia epidemiologicznego. Jest zresztą w zupełnej sprzeczności logicznej, jeśli chodzi o same rynki finansowe i gospodarkę , w połączeniu z zagrożeniem pandemią.

Przecież żadne państwo nie jest oderwane od skoordynowanego zarządzania a występujące zagrożenia w sektorach gospodarczo ekonomicznych w tym głównie finansowych mogą mieć i mają często większe przełożenie na bezpieczeństwo życia i zdrowia, niż omawiany wcześniej przykład tej medialnej pandemii.

Natomiast jaki mamy obraz? Państwa, rządy, decydenci podejmują irracjonalne decyzje, których reperkusje stanowić będą kilkaset większe zagrożenie dla całej ludzkości, niż sama pandemia wirusem !!!

Przerwane są łańcuchy dostaw, blokuje się wytwarzanie półproduktów i surowców, izoluje regiony odcinając transport i wymiany towarowe, nie reaguje w konstruktywny sposób na zagrożenia zapewnienia działania infrastruktury zaopatrzeniowej, zapewnienia cyklów produkcyjnych, funkcjonowania zakładów pracy itp. Bez emocji ocena tej sytuacji wskazuje że nie jest to przypadek, lub rządzą nami kompletni dyletanci i głupcy.

Zakładając nawet że mamy doczynienia z poważnym zagrożeniem pandemią, nie można dopuścić, aby przecięte zostały te absolutnie niezbędne arterie zaopatrzeniowe!

Winą za to obarczyć trzeba oczywiści całą koncepcję globalizmu, co od dawna jest wiadome, że błąd jednego urzędnika, pracownika może decydować o życiu i śmierci milionów. Czyż ten scenariusz się nie sprawdza obecnie?

Pamiętajmy więc, że globalizacja jest największym zagrożeniem ludzkości.

Widać to teraz bardzo wyraźnie. Scentralizowane , wysoce specjalizowane źródła dostaw surowców, prefabrykatów, półproduktów w przypadku zakłóceń powodują oddziaływanie tego na naszą globalną wioskę. Takie same zagrożenia wystąpią w przypadku ewentualnych problemów z energią, zaopatrzeniem w żywność, wodę. Obyśmy się o tym nie przekonali,

Zauważalne jest właśnie powiązanie problemów gospodarczo ekonomicznych, z występującą pandemią, ale powiązanie to widoczne jest szczególnie w podejmowanych decyzjach administracyjnych, które w sposób celowy powodują gwałtowne wyhamowywanie gospodarek na całym świecie. Jeśli ktoś ma wątpliwości, zapraszam na przegląd rynków finansowych i gospodarczych, ceny akcji, walut, złota. Ponieważ interesowałem się tymi zagadnieniami przez kilka lat, jestem w stanie ocenić że nie są to zmiany przypadkowe i ocenić też związek z obecną pandemią.

Jest jedno pewne – w rzeczywistej, nie moderowanej sytuacji nie było by takiego związku przyczynowo skutkowego zapaści gospodarczej i zagrożenia wirusowego. Szczególnie że zagrożenie to jest realnie nie wielkie! Przypomina raczej lekką epidemie grypy z powikłaniami. W naszej historii mieliśmy wielokrotnie większe zagrożenia epidemiologiczne i nie miały one żadnego wpływu na gospodarkę i ekonomię świata!

 

Więc o co tu chodzi? Do czego i w jaki sposób próbuje się wykorzystać wirusa z Wuhan, i wywołane nim sztuczne zagrożenia i strach społeczeństw? Czy częściowej odpowiedzi nie udzielił nasz rząd, polsko języczny prezydent uchwalając w trybie niezgodnym z konstytucją ustawy „stan wojenny plus” ? Oczywiście mottem jest to medialne zagrożenie wirusem z Wuhan. Czy przypadkowe wydaje się w tym układzie organizowanie na terenie Polski ćwiczeń wojskowych i wprowadzenie na terytorium naszego państwa ponad 30 tysięcy obcych wojsk, w tym poza wojskami USA też wojsk niemieckich? Czy to czysto przypadkowa zbieżność dat i zdarzeń? Czemu do puszcza się takie działania, jeśli mamy teoretycznie stan zagrożenia pandemią, czyżby nie dotyczyły one armii stanów zjednoczonych? Stan obronności, kwestie przemysłu obronnego Polski, stan uzbrojenia, sprawność dowodzenia – to zupełnie inne tematy, ale warto zdawać sobie sprawę, że to jest katastrofalna polityka od lat i nasza obronność po prostu nie istnieje, a rządy ostatnich lat inwestują nie w struktury i uzbrojenie obronne, ale charakterystyka organizacyjno wyposażeniowa idzie w kierunku operacji zaczepno agresywnych. Bo po cóż nam samolotowe rakiety naprowadzane o zasięgu ponad 400km? Czemu zakupione przez nas na nieprawdopodobnie nie korzystnych warunkach samoloty latają w ogóle poza naszym kontynentem ?

 

Wróćmy jednak na nasze podwórko implikacji gospodarczo ekonomicznych i zwiąków z pandemią. W sieci oprócz decyzji administracyjnych blokujących krwioobieg gospodarki i finansów zaczęły się pojawiać też drobne , ale układające się w pewien wzór sygnały o blokowaniu transportów towarów też w inny sposób – strajki, protesty, zawieszanie działalności transportowych przez duże firmy. Jest to oczywiste, że przełoży się to na konkretne zachowania rynków i katastrofalny spadek produkcji, przetwarzania i wytwarzania różnych dóbr. Z bogiem sprawa gdy wyprodukuje się mniej pralek czy telewizorów. Ale gorzej, gdy zakłady produkcyjne nie będą wytwarzać produktów niezbędnych do życia, jak lekarstwa, żywność, energia. Nie zapominajmy, że poza samym cyklem produkcji i potrzeb zaopatrzeniowych związanych z technologią, istnieją potrzeby utrzymania ruchu, serwisowania maszyn i urządzeń.

Wyobraźmy sobie teraz sytuację gdybyśmy to my zarządzali tak złożonym organizmem, czy nie starali byśmy się zrobić wszystko, aby ten krwioobieg funkcjonował i działał? Nawet mimo potencjalnego zagrożenia? A ocena i analiza które zagrożenie jest większe?

A jak to wygląda? Wygląda to tak, jakby pod przykrywką pandemii wyłączało nam się gospodarkę. Tu zwrócę od razu uwagę – gospodarka to nie rasowa wyścigowa motorówka, to ogromny kontenerowiec o wyporności setek ton wagi ładunku, którego zatrzymuje się kilka dni i tyleż samo rozpędza. Wysiłek energetyczny na oba procesy jest ogromny, więc normalnie są to optymalizowane działania, aby wykorzystać optymalnie ekonomię kosztów.

A co mamy tu? Ktoś zacisnął rozpaczliwie hamulec, krzyczy o zagrożeniu i nie patrząc na nic hamuje z całych sił. Zakładając że po drodze za chwilę sytuacja się wyjaśni – czy ten statek ruszy dalej z tą samą szybkością? Otóż nie. Po drodze padnie bardzo wiele firm, ponieważ po drodze zbankrutują, pozwalniają pracowników, nie będą miały pieniędzy na ponowne uruchomienie cyklów produkcyjnych, wytwórczych. Nie będą miały też surowców i potrzebnych materiałów. Powstaną też problemy techniczne ponownego uruchomienia cykli produkcyjnych. Szczególnie że pomiędzy zaprzestaniem produkcji a uruchomieniem ponownym nie będzie to okres paru dni, co już widzę, z mojego punktu widzenia obserwatora tego co dzieje się w Azji. Tu też jeszcze życie toczy się rozpędem. Jestem obecnie jeszcze w Tajlandii i widzę już co się będzie tu działo za dosłownie 2, 3 tygodnie. Kraj uzależniony gospodarczo bardzo silnie od turystyki, ma w gwałtowny sposób odcięty dopływ turystów, czyli źródła dochodów. Niewiele osób zauważa tu na miejscu co się dzieje i przyjdzie moment że obudzą się w silnym szoku. Widzę na co dzień, jak maleje ilość kupujących, jak zapasy towarów, żywności na straganach nie maleją. Jak coraz więcej miejsc jest w resortach i ośrodkach turystycznych, jak odwoływane są kolejne zaplanowane imprezy, które były już comiesięcznym niemal rytuałem.. Za chwile te resorty zaczną zwalniać pracowników, za następną zamykać się, za jeszcze następną popadać w ruinę.

Zasilać się będzie błyskawiczny rynek bezrobocia, szukanie możliwości przeżycia. A rodziny są tu rozbudowane, często wielodzietne. Ale tu przeżyć nie problem, przynajmniej nie taki jak u nas. My nie mamy upraw zbieranych 2-3 razy w roku, nie rośnie nic samo, nie jesteśmy otoczeni morzem które zapewni nam przetrwanie, a dochodzi jeszcze poważny czynnik potrzeb energetycznych – to nie ten klimat!

Tu na miejscu bez paniki i problemu wytrzymamy na samej wodzie ponad miesiąc czasu, co dodatkowo może mieć fantastyczny wpływ na poprawę naszego zdrowia. Ale w Polsce, przy temperaturach znacznie niższych to już wyczyn dla nielicznych. Zapotrzebowanie energetyczne naszego ciała jest zupełnie inne. Więc większa odporność na takie właśnie uwarunkowania. To nie teoretyczne rozważania – jestem tu właśnie na takiej głodówce, które robię już od pewnego czasu..

 

A co w Polsce i w Europie? Co w zurbanizowanej i uzależnionej od kooperantów uprzemysłowionej części świata? Przecież wiemy, że przysłowiowa jedna śrubka może być przyczyną że nie pojedzie nigdzie duży samochód. A powszechna globalizacja i systemy organizacji i logistyki dostaw uzależniły nas w stopniu nieprawdopodobnym i wręcz szkodliwym do działań które jak widać bardzo łatwo można zakłócić.

A co by było w razie klęsk naturalnych o zasięgu globalnym? Bylibyśmy całkowicie bezbronni..

 

Zadajmy sobie więc parę pytań i podsumujmy to co od wielu lat widzimy w gospodarce, finansach, makro ekonomii. Dane nam było przeżyć drobne , najwyraźniej też sztucznie stworzone kryzysy, szczególnie doświadczył to jeden sektor – rynek nieruchomości w USA.

Ujawniła się wtedy ogromna banka spekulacyjne, mechanizmy nieprawdopodobnej niefrasobliwości i braku zabezpieczeń systemu bankowego, finansowego i jakiegoś dziwnego przyzwolenia? Akceptacji? Dla takich działań ze strony sektora kontroli finansowej. Ten nadmuchany balon został w końcu naderwany. On nie pękł, nie posypały się finansowo instytucje odpowiedzialne, bo dzięki interwencji FED sektor ten został wyratowany i przetrwał, zapłacili to niewinni, ofiary systemu, klienci banków.

Parę lat później – jest pierwszy sygnał – cypryjski bank ogłasza upadłość i niewypłacalność. Kto za to płaci? Klienci banku, którzy mieli tam zdeponowane pieniądze, firmy, osoby fizyczne. Po tym zdarzeniu następuje modyfikacja w wielu państwach prawodastw w tym zakresie – wyłącza się odpowiedzialność finansową banków. Określa się zakres i zasady wypłacania wypłacania pieniędzy. W Polsce przetestowano to całkiem niedawno, doprowadzając w sposób sztuczny i celowy do upadku jednego z małych banków spółdzielczych. Sprawdzono jak to funkcjonuje i jak prawo zadziała. Kolejki oszukanych klientów stały kilka dni, dokonano wypłat niewielkich kwot, ale duzi klienci stracili dużo. Ci klienci to firmy, instytucje samorządowe. Co nas teraz może czekać?

Wiadomym jest od dawna, że obecny system dłużny opiera się na wirtualnej wartości pieniądza, kreowanej teoretycznie przez rynek, a w rzeczywistości przez system bankowy. System gospodarki opartej na kredycie jest w pewnym zakresie jego funkcjonowania nawet atrakcyjny dla gospodarki, ponieważ stwarza pieniądz, który jest motorem rozwoju i postępu. Ale jeśli następuje scentralizowanie banków centralnych pod jednym parasolem właścicielskim, uzależnionym od bliżej niesprecyzowanej grupy trzymającej władzę, możemy mieć pewność, że to nie jest zdrowy układ.

Mało kto zdaje sobie sprawę, że aby bank mógł udzielić pożyczki, wystarczy że ma na swoich aktywach, kontach zaledwie 10% wymaganej kwoty bo na tej podstawie bank centralny wydrukuje na jego potrzeby 100% kwoty udzielanego kredytu. „Wydrukuje” jest tu pojęciem oczywiście wirtualnym, ponieważ od około 100 lat nie ma powiązania wartości pieniądza z niczym, poza wirtualną wartością wyznaczaną przez FED. Bank Rezerw Federalnych jest niejako narodowym bankiem USA, ale żeby nas nie zmyliły te określenia, jest instytucją prywatną, należącą do wąskiego grona udziałowców, którzy obecnie nie są nawet powszechnie znani. Okazuje się że i Narodowy Bank Polski od lat przedwojennych, za sprawą zgody Józefa Piłsudskiego był własnością tej samej grupy ludzi. Zmieniło się to niedawno, ponieważ zredukowana została funkcja naszego banku do działań czysto technicznych, a informacja o komasowaniu właścicielskim banków narodowych stała się coraz powszechniejsza. Bo okazuje się że to dotyczy większości państw na świecie. Na palcach rąk możemy policzyć państwa, gdzie banki nie są w takich właśnie relacjach. Jednym z takich banków jest dziwnym trafem Bank Centralny Iranu.

Sytuacja finansowo ekonomiczna świata od wielu lat przypomina coraz bardziej nadmuchany balon, i wielu specjalistów i ekspertów nie raz przepowiadało koniec tej ery kreacji pieniądza dłużnego. Jako nieodłączny wskazywano proces korekty, związany z pęknięciem tego balonika. Jest to oczywiste, ponieważ zadłużenie świata przekracza wielokrotnie wartość aktywów i pasywów, a nie ma takiej możliwości aby ktokolwiek udzielił prawdziwej odpowiedzi, skąd się na to wzięły pożyczane w bankach pieniądze. Ja zawsze stawiałem tezę że pewnie od Jowiszan :). Nie wiem ile osób wie, że Stany Zjednoczone mają zadłużenie przekraczające 22 biliony dolarów, co przekracza znacząco wartość gospodarki tego państwa. Bodajże 2-4 lata temu z dnia na dzień zamknięto wszystkie instytucje państwowe i przekazano pracownikom że są zwolnieni ze względu na stan upadłości – przekroczono ustawową ilość zadłużenia. Sztbko jednak Kongres ucylił tą zasadę, wyłączając w ogóle jakikolwiek limit i zaciągnięto kolejne długi na pokrycie tych zobowiązań.

Jest oczywiste że sytuacja taka nie może trwać wiecznie, a ostatnie wypadki w gospodarce światowej, obudzenie się Rosji, zwiększony potencjał gospodarczy Chin, aktywizacja Indii, Iranu, państw zasobnych w ropę i odchodzenie od parytetu dolara jako waluty rozliczeniowej spowodowały że wartość dolara oparta na parytecie ropy naftowej zaczeła się kruszyć i walić. Okazało się też, że nie za bardzo może w tym pomóc armia Stanów Zjednoczonych, bo do gry przystąpiły państwa, które nie są jakimś Hondurasem, Wenezuelą, Libią. Tu już nie wyśle się lotniskowca, który sam załatwi problem, a gracze dysponuję często też ronią atomową. Kryzys więc był po prostu nie unikniony, i pytanie było nie czy, ale kiedy nastąpi.

I nie ukrywam, że obiektywna, bez emocji i strachu obserwacja zachodzących procesów słania ku jednej grupie wniosków, że obecny kryzys który dopiero jest w fazie inicjacji i startu nie jest przypadkowy, a medialna pandemia do której wykorzystuje się podrasowaną odmianę zmodyfikowanego genetycznie wirusa grypy jest tylko narzędziem mającym umożliwić dzięki inżynierii społecznej zapanowanie nad tym wszystkim i zachowanie kontroli przez grupę trzymającą władzę.

Pytanie tylko jakim kosztem społecznym, ile zapłacimy za to my, ludzkość?

Kto ma choć odrobinę wyobraźni, zrozumie jak ogromne zagrożenie na nas zostało ściągnięte. I rozumie chyba że nie jest nim ten medialny wirus, ale to co się przeprowadza w tle. Gdzie niszczy się podstawy naszej egzystencji, zaopatrzenie w żywność, wodę i pewnie energię a przede wszystkim w wolność i nasze prawa i swobody obywatelskie. Możemy się tylko domyślać w jakim kierunku to się będzie odbywało, jakie przybieże formy, jest na pewno pewne, że pojawią się wkrótce po stworzeniu tego problemu jedynie słuszne rozwiązania, pięknie zreferowane przez specjalistów i ekspertów, które naszym kosztem wdrożone zostaną przez sprawców obecnych problemów, jako jedyne rozwiązanie najlepsze z możliwych. Oczywiście będzie to naszym kosztem, kosztem naszej wolności, kosztem zgodzenia się na to że będą nami sterować i zarządzać praktycznie na zasadzie niewolnictwa.

Trudno mi to w tej chwili sformuować, ale jest bardzo prawdopodobne że grupa ludzkości która ocaleje z tego holokaustu kosztem redukcji długów, otrzyma testowany ostatnio w paru miejscach system Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego, zapewniającego każdemu możliwość życia. Za to pozbawi się kompletnie możliwości decydowania o sobie i swojej przyszłości. Teraz przed nami zadanie – przeżyć w najbliższym czasie.

Pytaniem bez odpowiedzi jest jedno – jak się zachować w nadchodzącym okresie?

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem